logo
intro

Drodzy Klubowicze!

            Mija kolejny rok od naszego ostatniego spotkania. Ponawiam propozycję, by się spotykać w Gospodarstwie Agroturystycznym u naszych przyjaciół Klubowiczów Janiny i Zygmunta Krukowskich.  W tym roku oficjalne spotkanie  Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej  jest 16 czerwca (sobota).

            Nasza biesiadna kolacja  w Rakowcu, odbędzie się  15 czerwca (piątek) o godz. 19:00.

Program spotkania:

Do godz.18:30 - przyjazd i zakwaterowanie w Pensjonacie  
18:30 -19:00 - powitania i pogawędki
19:00 Biesiadna kolacja
Ok. 21:45 ognisko – uzależnione od pogody i długie Kwidzyniaków rozmowy przy stole lub w plenerze - dopóki sen nas nie zmorzy.

Ceny:

Nocleg – 40,-zł.
Kolacja – 60,- zł.
Śniadanie - 15,- zł.
Kolacja standardowa – 15-20 zł.

            Zgłoszenia uczestnictwa w kolacji i skorzystania z noclegów, wyżywienia,  lub tylko uroczystej kolacji należy złożyć telefonicznie do dnia 8 czerwca br.

na nr  609 432 309

            Jestem przekonana, że spotkanie wzmocni więzi Nas KWIDZYNIAKÓW, za których z dumą się uważamy!
Zachęcam do spotkania i do zobaczenia.

podpis
Anna Machutta Różycka
Członek Kapituły KMOK

Kwidzyn, w maju 2018 r.


Zaproszenie Burmistrza


            27 kwietnia 2018r. w sali Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie odbyła się promocja książki "Naprawdę trzeba było coś zrobić" z Jackiem Taylorem rozmawia Anna Machcewicz. Sala wypełniona do ostatniego miejsca głównie przez przyjaciół Jacka, którzy towarzyszyli mu w jego adwokackiej działalności na rzecz ludzi poszkodowanych. Nie zabrakło również nas, kolegów szkolnych.

            Prezydent Sopotu powiedział o Jacku, że miasto jest dumne z takiego mieszkańca, a Marian i ja byliśmy dumni z naszego kwidzyńskiego kolegi i członka Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej.

            Gorąco zachęcamy do lektury książki i jej rozpropagowania szczególnie wśród młodego pokolenia, którym wiele faktów z tamtych lat jest nieznane. Jesteśmy Im to winni.

Anna Różycka i Marian Szarmach

            "Występując przed sądem mówiłem prawdę. Że aresztuje i oskarża się ludzi, którzy nic złego nie zrobili. Że aresztuje się i oskarża za czyny, które w cywilizowanych krajach uchodzą za właściwe, a nawet społecznie pożądane. To nie była dla nas, obrońców, pora na chowanie głowy w piasek. Nie można było udawać, że sprawa nie ma charakteru politycznego. Musieliśmy mówić wyraźnie, że chodzi o represje za działalność na rzecz Solidarności. Kto tego nie chciał robić, nie może być nazwany obrońcą politycznym."

okładka książki

/fragment książki/

Jacek Taylor – ukończył prawo na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Praktykę adwokacką rozpoczął w roku 1968. W latach 70-tych związał się z opozycją demokratyczną. Występował jako obrońca w wielu procesach politycznych, broniąc m.in. Władysława Frasyniuka, Andrzeja Gwiazdę, Adama Michnika, Zofię i Zbigniewa Romaszewskich, Annę Walentynowicz Lecha Wałęsę. Brał udział w obradach Okrągłego Stołu. W latach 1991-1997 był posłem na sejm z listy Unii Demokratycznej.

Anna Machcewicz - absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, historyk i dziennikarka. Opublikowała m.in. biografię Kazimierza Moczarskiego oraz pracę "Bunt. Strajki w Trójmieście w 1980 r.", za którą otrzymała w roku 2016 Nagrodę im. Jana Długosza.


Edward Hulewicz

15 kwietnia 2018 godzina 16.00 Kwidzyn, kinoteatr

Jestem tu, wraz z moim mężem Januszem z powodu Edwarda Hulewicza. Zostaliśmy zaproszeni na Jego koncert. Tak zresztą jak wiele osób z Kwidzyna, także z trójmiasta i z Prabut.
Przed salą teatru tłum ludzi w różnym wieku, ale głównie starszych. Więc ten koncert będzie na zewnątrz sali?
Przez chwilę wahamy się czy próbować wejść do obiektu, ale wreszcie orientujemy się, że ta impreza plenerowa ma zupełnie inny charakter niż ta, na którą się wybieramy. To spotkanie ma charakter pieśni religijnych wielu osób, które ustawiły się w krąg i poruszają się rytmicznie wspierane przez kilku duchownych. Dla nas jest to sympatyczne spostrzeżenie ale mamy inny program na dzisiejsze popołudnie.

Znam Edwarda od czasów gimnazjalnych, także ze spotkań Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej. Ale na koncertach mojego kolegi nie bywam, bo odbywają się one w licznych miejscach w Polsce, także poza naszym krajem, więc oznacza to brak możliwości poruszania się za Nim. Ale nie teraz. Bo to jest Kwidzyn. Miasto, z którym jesteśmy związani i ja i On wspomnieniami ze szkoły, obecną serdecznością do Miasta i jego społeczności.

Sala kinoteatru to duży obiekt o 360 miejscach siedzących. Teraz wszystkie są zajęte. Wszystkie!!!!
Koncert rozpoczyna konferansjer, także były uczeń naszego Liceum. Przedstawia sylwetkę Artysty, mówi o Jego repertuarze. Na szczęście nie jest to długa przemowa, bo przecież wszyscy czekamy na występ.

Jest. Młodzieńcza sylwetka staranny ubiór: biała marynarka, biała koszula ze srebrnymi spinkami przy mankietach czarną muszką pod szyją, czarne, eleganckie spodnie. Czemu o tym piszę? Bo to obecnie niezwykły przypadek, by występująca osoba tak zadbała o swój wizerunek, licząc się z odbiorem słuchaczy nie tylko od strony wokalnej ale także właśnie od strony wizualnej.

Solista śpiewa "na żywo" co też nie jest zasadą wielu występujących. Naturalnie podkłady muzyczne są z play backu.
Każdy utwór jest zapowiadany przez Edwarda. Starannie omawia jaki to typ muzyki, kiedy nagrany, jakie z nim są związane emocje, ale też anegdoty.
- "Siała baba mak" (muzyka i słowa Edward Hulewicz)
- "Hej baby, baby" (muzyka Katarzyna Gertner; słowa Ernest Bryll)
- "Za zdrowie pań" (muzyka Jarosław Kukulski, Janusz Sławiński; słowa Andrzej Kudelski)
- "Serdeczne życzenia" (muzyka Adam Skorupka; słowa Janusz Odrowąż)
- "Dwa złote warkocze" (muzyka Andrzej Zawadzki; słowa Jadwiga Urbanowicz)
- "Paskuda" (muzyka Edward Hulewicz; słowa Zbigniew Stawecki)
- "To już przyszło lato" (muzyka i słowa Edward Hulewicz)
- "List do matki" (muzyka Wasyl Lipatow; słowa polskie Włodzimierz Patuszyński
- "Bo życie jedno mam" (muzyka Robert Adamski; słowa Waldemar Wierzba)

Nie jestem tak zupełnie pewna, że zacytowałam wszystkie piosenki, bo przede wszystkim chciałam ich wysłuchać, a nie notować tytułów w ciemnej sali.
Każda z piosenek wywoływała aplauz na sali. Kiedy nieco odwróciłam wzrok od sceny zobaczyłam w rękach wielu słuchaczy wirujące nad głowami marynarki jak za dawnych czasów.
Piosenka "Za zdrowie pań" została zaśpiewana dwukrotnie, drugi raz już na bis, na życzenie licznie zgromadzonych pań.
Ale chyba największe brawa otrzymał Solista po wykonaniu "Va, pensiero". To klasyka muzyczna z trzeciego aktu opery Nabucco-Giuseppe Verdiego. Utwór chóralny - pieśń żydowskich wygnańców płaczących nad Eufratem w niewoli babilońskiej, za utraconą ojczyzną i zburzoną Świątynią Jerozolimską: "Va, pensiero sull'ali dorate - Leć myśli na skrzydłach złocistych".
To prawdziwie wspaniały utwór, ale jak go wykonać solistycznie, by nie zabrać mu rozpaczy tłumu i siły sprzeciwu przeciw przemocy?
Mogę tylko powiedzieć, że wykonanie na tym koncercie, było perfekcyjne: silne, ze wspaniałą dynamiką i głębokim wzruszeniem.

Dwugodzinny koncert zakończył się burzą skandowanych oklasków na stojąco. Wielce zasłużonych. Także wiązankami kwiatów, także osobistymi podziękowaniami za spotkanie, za koncert.
Zaskakujące i wielce wzruszające, było wkroczenie na scenę dostojnych dam z Klubu Seniora, które odwołując się do swoich wspomnień zaprosiły Artystę do swojego stowarzyszenia.
Ponieważ Edward bardzo często wspomina Kwidzyn jako miasto dla Niego osobiście ważne, Burmistrz Kwidzyna Andrzej Krzysztofiak podarował Mu dwutomowe wydawnictwo "Dzieje Kwidzyna".

Niezbyt często zdarza się , by na koncercie o tak zróżnicowanym repertuarze, widoczna była radość, szczęście i właściwie dobro.

Krystyna Gromek


Zaproszenie Burmistrza


Drodzy Klubowicze!

Mija rok od naszego ostatniego spotkania. Uznaliśmy wtedy, że formuła towarzyskiego spotkania na wspólnej kolacji i ognisku się sprawdziła. W tym roku oficjalne spotkanie Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej, jest 9 czerwca (piątek), zatem nasze spotkanie w Rakowcu, w Gospodarstwie Agroturystycznym u naszych przyjaciół Klubowiczów – Janiny i Zygmunta Krukowskich odbędzie się w tym samym dniu, o godz. 19:00, po zakończeniu oficjalnego spotkania KMOK.

Program spotkania:

Do godz.18:30 - przyjazd i zakwaterowanie w hotelu (kto tego nie dokonał wcześniej)
18:30 -19:00 - powitania i pogawędki
19:00 Uroczysta kolacja
Ok. 21:30 ognisko – uzależnione od pogody i długie Kwidzyniaków rozmowy przy stole lub w plenerze - dopóki sen nas nie zmorzy.

Ceny:

Nocleg – 40,-zł.
Kolacja – 60,- zł.
Śniadanie - 15,- zł.
Kolacja standardowa – 15-20 zł.

Zgłoszenia uczestnictwa w kolacji i skorzystania z noclegów, wyżywienia, lub tylko uroczystej kolacji należy złożyć telefonicznie na nr telefonu

609 432 309 do dnia 5 czerwca br.

Jestem przekonana, że spotkanie wzmocni więzi Nas KWIDZYNIAKÓW, za których z dumą się uważamy!

Zachęcam do spotkania i do zobaczenia.

Anna Machutta Różycka
Członek Kapituły KMOK

Kwidzyn, w maju 2017 r.


Budował ten młyn kilka lat. A teraz wziął go pod pachę i pokazał innym.

Tekst jest autorstwa Moniki Jankowskiej.
Został zamieszczony w Dzienniku Bałtyckim sobota–niedziela18-19 lutego 2017  r.

Wojciech Kuciel mieszkający obecnie w Gdańsku, w tym roku skończył 88 lat. Zdrowie mu dopisuje, a pomysłów ma też multum. Pochwalił się pięknym młynem własnej konstrukcji. Pan Wojciech zbudował również imponującą makietę kolejową.
Przygoda pana Wojciecha   zaczęła się od wystawy Stacji Orunia – należącej do Gdańskiego Archipelagu Kultury. Chociaż nie… Zaczęła się znacznie, znacznie wcześniej. W czasie okupacji kolega młodego Wojtek dzierżawił młyn. Chociaż młynarzem nigdy Wojtek nie chciał zostać, to bardzo go do tego budynku ciągnęło. Zastanawiał się jak działa ta cała maszyneria. Ta dociekliwość inżyniera towarzyszy mu przez całe życie.
Jak wygląda młyn?
Przede wszystkim jest niewielki. Na pierwszy rzut oka jest też zupełnie niepozorny. Domek z tekturki przykryty czerwonym daszkiem.Za to kiedy odsłonimy ścianki, ukażą się nam prawdziwe dziwy! Ale czy na pewno? W końcu to nic innego jak tylko trochę fizyki w praktyce.
-Tu jest maszynownia, pokazuje palcem pan Wojciech na drobniutkie elementy. -Tu jednocylindrowy silnik, z jednej strony powietrze popycha tłok. Poza tym jest jeszcze regulator odśrodkowy, który reguluje prędkość obrotowa maszyny. Jest jeszcze ciężarek i tłoczek. Jak jest duże ciśnienie, to tłoczek się unosi, odkrywa okienko i powietrze uchodzi, a to oznacza, że utrzymuje się stałe ciśnienie.
W młynie zamiast zboża zobaczymy piasek, a to ze względu na bardzo małe wymiary konstrukcji. Na pasach transmisyjnych umieszczono małe kubełki –  wiaderka, które czerpią piasek z dołu i ciągną na górę. Jedno takie wiaderko nie ma nawet centymetra, a uformowane jest ze zwykłego papieru.
Młyn pana Wojciech powstawał przez kilka lat!
- To przecież nie jest nic takiego, nie wiem, czemu teraz nagle zrobiło się wokół tego mojego młyna takie zamieszanie – mówi skromnie.
Trzeba jednak przyznać, że podczas wystawy w Stacji Orunia jego młyn robił na wszystkich piorunujące wrażenie.
            Urządzono tam spotkanie różnych hobbystów. Córka mi o tym powiedziała: „Słuchaj, pokaż ten młyn”. No więc wziąłem go pod pachę i przyniosłem na wystawę.

Trzecie podejście
            To nie jest pierwszy młyn pana Wojciecha. – Ale to była dość prymitywna konstrukcja – zastrzega. - Kółka były z tekturki, pasy transmisyjne z papieru. Napędzany był mechanizmem zegarowym – nakręcało się i on obracał całe urządzenie.
Drugi był trochę bardziej zaawansowany – napędzał go silnik elektryczny. Powstał, kiedy pan Wojciech mieszkał już z mamą w Kwidzynie. Trochę ich rzucało po Polsce w związku z wojenną zawieruchą. Cudem uniknęli wywózki na Sybir. Do Kwidzyna trafili w roku 1946.Jego mam była nauczycielką, uczyła sztuki kulinarnej w tamtejszej Szkole Gospodarstwa Domowego. Ojciec przed wojna był oficerem – został zamordowany przez NKWD w Charkowie w 1940 r.  W mieszkaniu pana Wojciech na Oruni zostało po nim kilka pamiątek, przechowywanych z największą czcią…
Kiedy w roku 1950 pan Wojciech chciał iść na studia na Politechnikę Gdańską okazało się, że ze względu na przeszłość ojca odmówiono mu możliwości zdawania egzaminów wstępnych. I to dwa razy z rzedu.Za trzecim razem, zamiast na uczelnię, trafił do wojska, a dokładnie do kopalni na Śląsku. Przez dwa lata wydobywał w węgiel. I w końcu dostał się na wymarzone studia, na Wydziale Maszynowym PG. Prawie 30 lat temu przeszedł na emeryturę, ale jeszcze dorabiał sobie w szkole przy ul. Osiek. Najpierw był stróżem nocnym, potem portierem, a w końcu konserwatorem. Bardzo dobrze wspomina ten okres.
Czasem dyskutował z nauczycielami o polityce, a z uczniami na przerwach tłumaczył zasady fizyki.
Nie tylko młyn
- Interesują mnie modele kolejowe postanowiłem więc zrobić małą makietę kolejową. Udało mi się wygospodarować w pokoju miejsce na blat, a na nim ustawiłem torowiska.  Uruchomiłem sześć pociągów- trzy w jedną i trzy w druga stronę. Ruch ten był całkowicie zautomatyzowany – opowiada pan Wojciech.
A jeszcze w latach czterdziestych znalazł sposób aby robić zdjęcia z lotu ptaka! Jak?
- Robiłem latawce skrzynkowe. Największy miał 2,4 m długości. Na ten latawiec zamontowałem aparat fotograficzny, budzik (był nakręcony, by zadzwonił o konkretnej godzinie), na kluczyk budzika nawinięta była nitka, która ściągała migawkę. Cyk! I zdjęcie z powietrza gotowe ciągle mam te fotografie.
Nasz konstruktor ma też plany na przyszłość – już rozpoczął budowę teleskopu! Ma nadzieję się z nim uporać do połowy roku. Trzymamy kciuki!

                        Zapraszam do obejrzenia filmu jak działa ten cudowny młyn.
http://trojmiasto.tv/Mechaniczny-mlyn-seniora-z-Gdanska-19748.html

                                                                                                          Anna Różycka    



Gdańsk, dn. 6 maja 2016 r.

Drodzy Klubowicze!

Minął rok od naszego ostatniego spotkania. Uznaliśmy wtedy, że miło by było, gdybyśmy się spotkali towarzysko na kolacji i ognisku w przeddzień oficjalnego spotkania Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej, tj: 17 czerwca (piątek) br. w Rakowcu, w Gospodarstwie Agroturystycznym u naszych przyjaciół Klubowiczów – Janiny i Zygmunta Krukowskich.

            Program spotkania:

  1. Do godz.17:30 P- przyjazd i zakwaterowanie w hotelu
  2. 17:30 -18:30-Powitania i pogawędki
  3. 18:00 Uroczysta kolacja
  4. Ok. 21:30 ognisko – uzależnione od pogody
  5. Dopóki sen nas nie zmorzy – długie  Kwidzyniaków rozmowy.

            Ceny:

  1. Nocleg – 40,-zł.
  2. Kolacja – 50,- zł.
  3. Śniadanie 10,- zł.

Zgłoszenia uczestnictwa w kolacji  i skorzystania z noclegu, lub tylko kolacji  należy złożyć telefonicznie na nr

609 432 309  do dnia 10 czerwca br.

Jestem przekonana, że spotkanie to będzie okazją do wzajemnego poznania się i wpłynie na wzmocnienie więzi Nas KWIDZYNIAKÓW, za których z dumą się uważamy!

Zachęcam do spotkania i do zobaczenia

Anna Machutta Różycka
Członek Kapituły KMOK

Zajrzyj koniecznie do odsyłacza informacje i ogłoszenia!